Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 10 kwietnia 2012

Prolog


            Historia ta zaczyna się wraz z końcem roku szkolnego. Gdy Wiola, dziewczyna o rzadko spotykanych, rudych włosach oraz niebieskich jak ocean oczach, szła do pierwszej klasy gimnazjum i musiała rozstać się z najlepszą przyjaciółką Samantą, osobą o brązowych jak drewno włosach i oczach. Cztery dni przed końcem podstawówki spotkały się w parku, gdzie siedem lat temu przysięgły sobie wieczną przyjaźń. Zegar już dawno wybił osiemnastą i szykował się teraz by ogłaszać dziewiętnastą. Jeszcze było jasno, ale hałasy dzieci, biegających  na placach zabaw, ucichły. Przyjaciółki zbliżały  się do ciebie coraz bliżej, usiadły na kamiennej fontannie, lecz nic nie mówiły. Niezręczną ciszę przerwała Samanta:

            - To wszystko niedługo się skończy, nie będziemy razem w klasie – odezwała dość smutnym tonem.

            - Na to wychodzi - odpowiedziała Wiola również takim głosem.

            Przytuliły się, choć brązowooka tego nie lubiła, ale dla przyjaciółki zrobiła wyjątek.

            - Będę tęsknić - dopowiedziała przez słone łzy, spływające na policzku.

            - Ja też - szepnęła na ucho rudowłosej. Oddaliły się od siebie.

            - Sam, tutaj obiecałyśmy sobie, że będziemy przyjaciółkami na zawsze, a teraz przysięgnijmy sobie, że nigdy o sobie nie zapomnimy! - rzekła ocierając oczy. -Tak! I będziemy do siebie pisać i dzwonić, nawet codziennie! - to powiedziawszy, dokończyła przysięgę.

            Wtedy przypomniał im się ten dzień, kiedy jako siedmioletnie dziewczynki przypieczętowały obietnicę specyficznym uściskiem ręki, przez siebie wymyślonym. Po tych wspominkach rozmawiały dalej, ale już o innych rzeczach, aby nie myśleć o rychłym rozstaniu. Po jakiejś godzinie obie wracały do domu. U Sam słychać było samo szczekanie psów.

            - No tak wieczorny spacer - pomyślała.

            W tym czasie u Wioli panował spokój, jej mama miała wrócić bardzo późno. Wyciągnęła z szafki albumy na zdjęcia, usiadła się na łóżku i oglądała wspólne chwile, spędzone z Sam, od momentu samego poznania się. Na sam widok łzy napłynęły do jej oczu. Gdy zobaczyła zdjęcia z balu szóstoklasistów, wybuchła płaczem, nie mogła się powstrzymać. Wtedy przypomniała sobie jedno zdanie, które powtarzała przez ostatnie dwa lata: "Ja chce już być  w gimnazjum, odpocząć od tych dzieciaków z tej szkoły", a teraz:

            - Chce zostać tu gdzie jestem... nie chce tam... chce być tutaj... Jak ten czas szybko leci,  czemu ?! - płakała tak jeszcze z pół godziny, aż zmęczona poszła spać.

            Ostatnie chwile spędzone z klasą minęły spokojnie. Oglądali filmy, rozmawiali o wybranych "nowych" szkołach i o przebiegu zakończenia roku.

            Aż nadszedł ten dzień. Był to 22 czerwca. Wszyscy wyglądali pięknie i elegancko, ubrani na galowo. Uroczystość przebiegła dobrze. Ostatni raz można było zobaczyć Sam w poczcie sztandarowym, później oddała symbol szkoły pod opiekę ówczesnych klas piątych. Po wręczeniu  dyplomów i podziękowań, i po wpisaniu się do "Księgi Absolwentów'', młodzież rozeszła się, po raz ostatni, do swoich klas, gdzie odbyło się rozdanie świadectw. Po pożegnalnych słowach wychowawczyni, uczniowie ze łzami w oczach przytulili swoją byłą panią i obiecali, że ją odwiedzą. Każdy żegnał się z każdym, nie zatrzymując płaczu, udali się do innych nauczycielek, dziękując za wszystko. Potem każdy rozszedł się w swoją stronę, drogą prowadzącą do gimnazjum. Większość  szła samotnie ocierając spuchnięte, czerwone, szkliste oczy. Sam i Wiola idąc razem z dokumentami które miały złożyć w swoich szkołach, odwiedziły obydwa gimnazja. Później poszły do centrum handlowego, by coś zjeść i uczcić dziesiątą rocznicę poznania się. Zjadły swoje ulubione kanapki, popijając zimną lemoniadą . Nie mówiły za dużo, ale spędziły ten dzień razem.

            Teraz czekały je tylko wakacje. Niestety Sam wyjechała na trzy czwarte z nich. Wiola przez czternaście dni była na koloniach. Urodziny spędziła sama, lecz jej przyjaciółka pamiętała o niej. Napisała sms'a i kupiła jej mały prezent na urodziny oraz przeprosiła, że jej nie ma. 

            W mgnieniu oka zostały tylko dwa tygodnie wakacji. Czas na zakupy przed szkołą. Obie dziewczyny dostały się tam, gdzie chciały - Sam  do prestiżowej, prywatnej placówki, do klasy dwujęzycznej z językiem hiszpańskim, a Wiola poszła do publicznego gimnazjum, które było wzorowane na szkołach brytyjskich i francuskich. Jej imię znalazło się na liście klasy  francusko-angielskiej. Przez następny tydzień nie widziały się, tylko rozmawiały ze sobą przez Skype'a lub pisały sms'y. Wtedy zaczęło się piekło.

Co się tu pojawi?

Witam,
W najbliższym czasie będziecie mogli znaleźć tu pracę mojej przyjaciółki Luny, w częściach oczywiście. Historia opowiada o dwóch przyjaciółkach, które próbują ratować swoją przyjaźń po przejściu z podstawówki do gimnazjum. Właściwie tylko tyle mogę wam powiedzieć, bo, szczerze mówiąc, tylko tyle wiem na temat tej pracy.
Autorką jest Luna. Ja mam w niej swój udział jedynie jako korektor. Wiecie, stawiam przecinki itp., itd. Z góry przepraszam, jeżeli coś przeoczyłam, przez co będzie się wam trudniej czytało.
Zachęcam do czytania.
Miłej lektury,
Selene
PS: Przy okazji reklama: Zapraszam na mojego bloga http://selenebloog.blogspot.com/ Znajdziecie na nim moje opowiadania. Tutaj również życzę miłej lektury. :)

sobota, 31 marca 2012

Witajcie!

OSTRZEŻENIE !!!
Wszystkich optymistów przestrzegamy: wchodzicie na własne ryzyko !

Bloog negujący wszystko i wszystkich, więc jeśli jesteś haterem to na pewno znajdziesz tu coś dla siebie!
Zapraszamy do czytania!
Luna i Selene